Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
49 postów 581 komentarzy

przekonaj się

via vitae - Sol vitae - sapientia. Sal vitae - amicitia. Panis vitae - temperantia. Vita vitae - conscientia.

Azyl

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Po tej miłości, którą będziecie mieć jedni do drugich, wszyscy poznają, żeście uczniami moimi." (Jn 13:35 BP)

     
 
 

   Azyl narodził się w starożytności wraz z traktowaniem świątyń jako miejsc ucieczki zbiegów.

Gajusz (jurysta rzymski) podaje, że Antoninus Pius pytany przez jakichś namiestników     prowinicji o niewolników, którzy chronili się w świątyniach bogów lub u posągów  princepsów (cesarzy), rozkazał, by jeśli srogość właścicieli stanie się nieznośna, zostali oni zmuszeni do sprzedania swoich niewolników ("Instytucje" I,53).

 

Azyl (łac.asylum, z gr.: ásylon 'wolny od grabieży; nietykalny'; a- 'bez-' i sýlon 'prawo zagarnięcia') [1] – miejsce odosobnienia, ucieczki, schronienia, zwłaszcza dla osób ściganych przez prawo. Znaczenie wywodzi się ze zwyczaju, według którego nie można było wydać przestępcy ukrywającego się w sanktuarium. 
                                                                                pl.wikipedia.org/wiki/Azyl#cite_note-2
 
 

    Kiedy do bram Europy pukają uchodźcy, współczujący ludzie z przerażeniem słuchają doniesień o okrucieństwach wojny, którą zafundowało tzw. Państwo Islamskie nie tylko „niewiernym”, ale przede wszystkim swoim ziomkom, bądź co bądź wyznającym tę samą religię, i to w imię religii, w imię miłosiernego Allaha.

   Na marginesie, taka ocena jest zbyt uogólniająca, jest europocentryczna. Nie ma jednego społeczeństwa islamskiego i nie ma jednego wyznania islamskiego, tak jak Europejczycy nie są jednym narodem wyznającym jedną odmianę chrześcijaństwa. Są też interesy, podziały polityczne i nacjonalizmy.

   Czy chrześcijanie mają powody, by uważać się za kogoś lepszego?  Czy chrześcijaństwo faktycznie zapobiega rzeziom na tle etnicznym lub narodowościowym?

Nie tak dawna historia, każe się zastanowić nad tymi pytaniami. Oto reportaż:

 
 
 

Makuramanzi, trzynastoletnia dziewczynka, która przetrwała masakrę w kościele w Nyamata – małej miejscowości w prowincji Bugasera na południe od Kigali:

Spróbowałam się podnieść, ale na próżno. Byłam bardzo słaba od moich obrażeń i było tak wiele ciał wszędzie, że z trudem mógłby się ktoś poruszyć. Kilkoro dzieci stało, być może dlatego, że nie były świadome niebezpieczeństwa. Zawołałam jedno z nich by mi pomogło. To była około dziewięcioletnia dziewczynka. Odpowiedziała, że nie może mi pomóc, bo ucięli jej ręce. Sprężyłam się i udało mi się usiąść. Lecz to czego nie mogłam to stanąć na nogach. Próbowałam i próbowałam, ale po prostu nie dałam rady. W końcu zobaczyłam młodą kobietę, którą znałam, moją sąsiadkę. Zawołałam do niej. Najpierw nie odpowiedziała. Nalegałam i w końcu zareagowała. Gdy się przyjrzałam bliżej, zobaczyłam, że jej ramiona też są obcięte.

Teraz nie wiedziałam czy to co czuję i widzę to prawda czy nocny koszmar. Zapytałam ją czy to się dzieje naprawdę czy mi się śni. Potwierdziła, że to rzeczywistość. Próbowała dać mi kogoś innego do pomocy, ale nikogo nie mogła znaleźć. Ostatecznie przemogłam się by wstać i wydostać z kościoła. Jak byłam na zewnątrz, poczułam się tak przerażona, że zawróciłam do środka pomimo tych martwych ciał. Spędziłam w nim noc z tymi wszystkimi zwłokami wokół mnie.

* * *

Ledwo co wychodzimy na spacer, gdy Innocent nagle zaskakuje mnie:

– Czy to nie z Polski był ten poprzedni papież?

Odpowiadam nieco ucieszony, że tak. Podejrzewałem, że nasz „główny towar eksportowy” dotarł także i tutaj, do środka Afryki. Nawet jak jeszcze byłem w Polsce, obawiając się, że ktoś mnie w końcu może napaść (jakby nie było jadę do Rwandy, wtedy jeszcze miałem o niej wyobrażenie stereotypowe) jak coś to powołam się na papieża. Zapytam: jak możesz napadać na rodaka poprzedniego papieża, jesteś przecież wierzący? Według Wikipedii Rwanda to kraj w zdecydowanej większości katolicki.

Pomysł brzmi głupio, ale różne się miewa pomysły dla obrony. Na przykład ponoć Wojciech Cejrowski – niezależnie od mojej o nim opinii – jak zdarzało mu się natknąć na niewygodne dla niego lokalne rytuały, do udziału w których próbowano go namówić, broniąc się odpowiadał, że w Polsce jest szamanem i religia mu na to nie pozwala, bo utraci magiczne moce. Tam gdzie szamanizm wciąż jest praktykowany i darzony szacunkiem taka odpowiedź rozwiązuje impas. Ale wierzenia ludowe w Rwandzie – nadal według Wikipedii – to tylko kilka procent ludności. Jako że kraj katolicki mogę więc śmiało zapewne zbliżać sobie ludzi przyznając się do ziomkostwa z Karolem Wojtyłą.

– Jak on się nazywał? – zastanawia się Innocent – Jean Paul…?

– Tak. Jean Paul the Second – udaje i mi się chyba dobrze wyrecytować angielskie imię papieża.

– Tak, Jean Paul the Second – powtarza Innocent i cmokając z zakłopotaniem dodaje:

– Ale ludzie go tutaj nienawidzą.

* * *

Już w pierwsze dni pobytu pytam wszystkich, tak przy okazji rozmowy, jakiego są wyznania. Agathe i Innocent są ewangelistami. Shilla, Robert i parę innych osób także. Kilkoro innych, w tym i Nelly są adwentystami, do tego sporadycznie inne kościoły protestanckie.

Tylko Pacifique jest katoliczką. Paul bez skrępowania odpowiada mi, że jest niewierzący. Lecz  widząc pytający wzrok Pacifique od razu szybko usłużnie dodaje:

– Ale bardzo chciałbym być katolikiem.

Do ślubu Paula i Pacifique zostało już tylko kilka miesięcy.

I nagle zaczynam mocno się zastanawiać gdzie się podziali katolicy? Czy internetowa encyklopedia tak bardzo się myli, czy też trafiłem do nietypowej miejscowości? Zastanawiam się i wsłuchuję w radosne śpiewy dobiegające z pobliskiej świątyni. Przeczucie mi mówi, że tu coś musiało się stać Kościołem. Tylko co i ile ma to wspólnego z ludobójstwem?

* * *

– Może nie tyle nienawidzą, co nie jest tu lubiany. – ciągnie dalej Innocent. Spacerujemy wśród drzew, trwa i kaktusów; pogoda jak zawsze jest pełna słońca. – Bardzo nie lubiany. Jan Paweł II był tu na rok przed ludobójstwem i nie zrobił nic, by to powstrzymać. Zupełnie nic! A Kościół dobrze wiedział co jest szykowane, sytuacja od lat była bardzo napięta, a podczas wizyty papieża drastyczna, bardzo wyraźna. I potem już w czasie jak to się działo, nie powstrzymał tego. Powinien to powstrzymać, a tego nie zrobił. Tylu ludzi wtedy zginęło.

– Ale wiesz, papież tak naprawdę niewiele może – próbuję jakoś na szybko coś odpowiedzieć. – Na przykład teraz jak zaczynała się wojna w Iraku, prawda? Papież apelował o to by jej nie było, ale co z tego? Przecież prezydent Ameryki nie słuchał go. Tak to już jest.

– Ale to nie to samo, Konrad.

Wtrąca się Agathe i zmienia temat rozmowy.

* * *

Tuż obok domu mamy kościół protestancki. Poprzednie zdanie muszę jednak wyjaśnić, bo wiem co sobie wyobrażacie z polskiego punktu widzenia: dostojny gmach, może niekoniecznie największy, ale którego dzwony dobiegają głosem z kilkuset metrów. Otóż nie. „Tuż obok domu” w Rwandzie oznacza dwadzieścia metrów od naszego ogrodzenia. Budynek przypomina protestanckie kościoły z amerykańskich filmów, ustawione gdzieś na prerii. Niewielki parterowy ceglany barak ze spadzistym dachem. Potęga ujawnia się za to w czasie nabożeństwa. Z powodu ciepłego klimatu śpię zawszę z otwartym oknem i nie ma soboty czy niedzieli by nie obudził mnie donośny śpiew chóru i potężny łomot w bębny. Od świtu do zmierzchu brzmi to jak jeden wielki koncert. Nawet to lubię.

Kilkaset metrów dalej idąc w kierunku centrum mijam meczet. Jednopiętrowy budynek z parterem przypominający nasze polskie stare wille z płaskim dachem, tyle, że tu ozdobionym regularnie rozstawionymi na brzegach słupkami. Nigdy nie podszedłem do niego bliżej, lecz co chwila z głośników na sporą część miasteczka rozlewa się nawoływanie do modlitwy.

Koło telecentrum na drugim końcu miasta mamy dwa kościoły, także protestanckie. Jeden z nich to zapewne kościół adwentystów, bo chodzi do niego Nelly, do drugiego uczęszcza z naprawdę wielką gorliwością Agathe, zatem to kościół ewangelicki.

Codziennie rano zasiadam na tarasie restauracyjki i przy akompaniamencie śpiewów i bębnów wyłaniających się z doliny naprzeciw mnie zjadam śniadanie.

Jeśli chciałbym udać się do kościoła katolickiego na mszę, to nie miałbym gdzie. Jedyny kościół katolicki w Nyamata to obecnie miejsce pamięci ofiar ludobójstwa. Msze w nim się już dawno nie odbywają. Robert mówi, że tak jest teraz w większości miejscowości. Nie ma już katolików. Nyamata Memorial Site, Ntarama Memorial Site, Gikongoro Memorial Site – kiedyś kościoły, teraz mauzolea.

* * *

Którejś niedzieli Innocent wychodzi z domu wyjątkowo wcześnie, jeszcze przed wschodem słońca. Jedzie do Kigali, do swojej przyjaciółki. Od lat szukała gdzie znajdują się ciała jej rodziców, w którym miejscu Rwandy zostali zabici. Rodziców trzeba pochować, a jeśli to już niemożliwe, trzeba wiedzieć, w którym miejscu się za nich modlić.

Z tego powodu ostatnie czternaście lat odwiedzała kolejne więzienia w Rwandzie i błagała osadzonych by jej w tym pomogli. Gdy tylko komuś kończył się wyrok szła i pytała, czy to ty zabiłeś moją mamę i mojego tatę. Czy wiesz kto to zrobił. Nie musiała często tłumaczyć jak wyglądali, gdzie mieszkali. Szukała wśród więźniów swych byłych sąsiadów, bo tu sąsiad zabijał swojego sąsiada.

I w końcu stanął przed nią ten, który ją rozpoznał po latach i przyznał się. Wychodzi właśnie z więzienia i mówi, że jej rodzice zginęli w kościele w Kigali. Ich kości nie da się już odróżnić od innych zgromadzonych w Kigali Memorial Site. Dlatego ona i wszyscy jej znajomi i resztki rodziny, w tym i Innocent w niedzielę będą od świtu do zmierzchu cały dzień się tam modlić i wspominać.

* * *

Tu sąsiad zabijał sąsiada. Jednego dnia mieszkali ze sobą płot w płot, następnego dnia przychodził z innymi, podpalał dom, zarzynał maczetą, tych którzy uciekali. Potem szedł do następnego domu, podpalał dom i czekał aż zaczną wybiegać. Ucinał ramiona i wciąż żywych zrzucał na dno głębokiego na kilkanaście metrów wychodka. Wczoraj witał ich słowami mwirwe, mwarametse. Jutro wbijał maczetę tak głęboko, że pękała kość. Codziennie pytał amakuru? Jak się czujesz? Na to samo pytanie odpowiadał jak zawsze z uśmiechem, że dobrze, nimeza. Gdy wszystko się zaczęło, szedł do interahamwe – partyzantki Hutu – i pokazywał który dom trzeba zburzyć, a jego mieszkańców zabić.

Tu mąż zabijał żonę. Tu ojciec zabijał swoje dzieci. Wystarczyło, że Hutu poślubił Tutsi. Zbrodnię tą mógł odkupić tylko krwią żony i wszelkiego ich potomstwa. Inaczej sam zostałby zabity. Niejeden z maczetą zawieszoną w powietrzu nad głową bez wahania przypominał sobie o swym plemiennym długu. Najpierw żonę, potem po kolei każde z licznych wciąż patrzących z ufnością dzieci.

Synowie zabijali rodziców. Lata temu udało im się zdobyć wpis w dowodzie, że nie są już Tutsi, a są Hutu. Jeden z przywódców interahamwe to były Tutsi, który zabił swoich rodziców jak i wielu innych członków rodziny.

* * *

W telecentrum uczę nauczycieli obsługi edytorów tekstu. Proszę o napisanie dowolnego zdania, w dowolnym języku. Jeden z mężczyzn pisze mimo wszystkoGod is Love. Bóg jest miłością.

* * *

Szybka śmierć była przywilejem. Można było być ciętym maczetami, tłuczonym kamieniami, czy zakatowanym na śmierć kijami. Leżeć kopanym z połamanymi żebrami. Tłum ludzi skakał by po dogorywającym ciele.

Można też było umrzeć szybko, od kuli wystrzelonej prosto w głowę. Za to jednak niejednokrotnie trzeba było zapłacić. I ludzie płacili.

Można było próbować uciekać. Nie natknąć się na liczne punkty kontrolne, gdzie sąsiad wskazywał palcem i mówił, że jesteś Tutsi. Ciało pozostawione by zostało tam gdzie upadło, jako upewnienie innych, że wszystko to dzieje się naprawdę.  Zarówno przemierzających drogę jak i Hutu zgromadzonych na zaporze. Bo kto by się wyłamał z zabijania, sam by szybko zginął.

Próbować się schronić. W szpitalach i szkołach. I kościołach. Niezależnie jaka szerokość geograficzna, niezależnie który rok i jaka wojna, między jakimi stronami, wystraszeni ludzie kierują się do świątyń.

Czy można sobie wyobrazić coś gorszego niż złamanie sacrum uświęconego miejsca? Czy można zabijać ludzi w kościele? Czy jest większa zbrodnia niż niemieckie bombardowania polskich kościołów? Jest.

* * *

Dyrektor liceum w Nyamata pyta mnie ile ma mi zapłacić za pomoc przy naprawie komputerów. Mówię, że nic, ale że nie ustępuje, pytam czy mają w szkole bibliotekę i czy mógłbym coś wypożyczyć. Kończą mi się książki, więc może znajdę jakąś powieść przynajmniej po angielsku.

Idziemy i niestety wszystko to podręczniki szkolne. Przeglądam więc półkę z biologią w nadziei na znalezienie opisów tutejszej natury, a dyrektor mnie pyta czy lubię książki historyczne. Odpowiadam, że nie za bardzo, ale widząc, co wyciągnął natychmiast zmieniam zdanie. „Rwanda. Death, Despair and Defiance”Rwanda. Śmierć, Rozpacz i Bunt), ponad tysiącstronicowy opis ludobójstwa. Historia Rwandy, jak powstał podział na Hutu i Tutsi, jak zamienił się w rasizm pod wpływem kolonizatorów, jak zrobiono z niego ekstremizm, jak zamordowano niemal milion ludzi w niemal równe sto dni. Relacje tych, którzy przeżyli, zgromadzone przez African Rights dowody. Opisy zbrodni miasto po mieście. A tak naprawdę: parafia po parafii. (

* * *


Fragment relacji Philipo Kayitare opisującej kościół w Nyamata ósmego kwietnia 1994 roku.

„…reszta z nas uciekła do kościoła w Nyamata w nadziei na to, że tam nas nie tkną, zwłaszcza w obecności białego księdza. Ścisnęliśmy się w kościele wraz z tak dużą ilością osób jak to tylko było możliwe. Było tak wielu ludzi wypełniających kościół, że nie mógłbyś znaleźć miejsca by postawić stopę. To były tysiące w środku świątyni, niektórzy musieli się położyć się pod ławkami. Kolejne tysiące stały na zewnątrz.”

* * *


Na początku mojego pobytu w Rwandzie w ogóle ich nie dostrzegam. Rwanda to bajka, to kolorowy sen. Widzę tęczowe  ptaki i uśmiechniętych serdecznych ludzi. Z biegiem czasu jednak zaczynają się wyłaniać. Krótkie migawki, gdzieś pomiędzy tłumem. Żyją swoim życiem po cichu nie rzucając się w oczy.

Gdy wracam ze szpitala przed sobą dostrzegam kobietę z ręką uciętą wysoko ponad łokciem.

Inna kobieta wyciąga rękę po pieniądze i demonstruje drugi kikut bez dłoni.

W Kigali omal nie potykam się o wciśniętego w tłum pucybuta. Obie nogi ucięte są u samego ich początku.

Odwrócony tyłem do mnie mężczyzna podaje sobie ręką coś z ziemi, chwyta zębami i zaczyna pełzać przesuwając się jedynie dzięki podporowi rąk. Rzecz uchwycona w zęby to nogawka od jedynej nogi; kompletnie bezwładnej, zachowującej się jak gumowy wąż.

Przyglądam się po raz pierwszy mężczyźnie u którego zwróciłem jak dotąd uwagę tylko na jego pomysłowy wózek inwalidzki. Z przodu na wysokości piersi zamontowane są pedały od roweru. Wtedy dostrzegam, że mężczyzna nie ma lewej nogi, nie ma prawej nogi i nie ma lewej ręki.

Dociera do mnie, że to wydarzyło się naprawdę.

* * *

Jest sobota rano i właśnie odwołaliśmy zajęcia, bo kolejny raz zniknął prąd. Siadamy z Robertem i zaczynamy rozmawiać o niczym. Przypominam sobie rozmowę z Innocentem o papieżu i postanawiam dopytać co o tym wie Robert.

Najpierw jest trochę skonsternowany, gdy używam słowa nienawiść, ale zastanawia się chwilę i mówi, że chyba wie co Innocent miał na myśli i że w gruncie rzeczy to prawda.

– Ludzie szukali schronienia w kościołach, a znaleźli tam tylko śmierć.  I to nie chodzi tylko o to, że Hutu nie uszanowali świętości tego miejsca. Że wchodzili, zabijali, wrzucali granaty. Kościół im w żaden sposób nie pomógł – zawiesza głos widząc moje niezrozumienie i dodaje – chodźmy do tutejszego kościoła to zrozumiesz, do Nyamata Memorial Site. Tam ci opowiem co się działo.

* * *

Nyamata Memorial Site to niegdysiejszy tutejszy kościół katolicki. Niski budynek, ze spadzistym, krytym blachą dachem, nawet ładny. Po bokach od wejścia ściany zbudowane są z pustaków z otworami skierowanymi do wewnątrz i na zewnątrz tak aby wpadało przez nie światło i przyjemne powiewy wiatru tworzące przeciąg. Pustaki także od drugiej strony za ołtarzem. Czerwona cegła. Wchodzimy do środka.

Chłód i delikatnie przytłumione światło. W dali  zasłany obrusem ołtarz, na prawo od niego na podwyższeniu tabernakulum. Po bokach i po środku rzędy kilkudziesięciu ławek, na których wydaje się, że wciąż ktoś siedzi. Nad nami o dziwo rozgwieżdżone niebo. Od razu uderza jednak niekościelna część wystroju.

Kilkadziesiąt ławek  dokładnie, szczelnie bez miejsca by można przysiąść obłożona jest stertami wysokimi na trzydzieści, czterdzieści centymetrów dawno zaschniętych i zesztywniałych ubrań. Brudnych od zakrzepniętej krwi. Tak samo brudnych jak niegdyś biały, a teraz bordowy obrus na ołtarzu; tak samo teraz brudny jak obrus pod tabernakulum. Pod tylną ścianą kościoła zgromadzone ubrania, które nie zmieściły się na kilometrach ławek. Nie do policzenia. Ściany ochlapane rozbryzgami krwi.

Rozgwieżdżone niebo to sufit kościoła podziurawiony tysiącami odłamków granatów.

Robert mówi rzecz oczywistą, której się sam domyślam: To krew i ubrania ludzi, którzy tu zginęli. Poukładano je w sterty na ławkach, lecz nic poza tym nie zmieniono. Spójrz na ołtarz, na obrus. Wciąż leży jak leżał czternaście lat temu i nadal widać na nim jeszcze plamy.

Robert się myli w ostatnim zdaniu. Obrus jest jedną wielką plamą. Przesiąknięty do ostatniej nitki brudnoczerwoną breją.

Schodzimy do małego podziemia kościoła. Oświetlona jarzeniowym światłem szklana gablota zawierająca po kilkaset popękanych, rozłupanych i pociętych czaszek na dwóch półkach, na trzeciej półce inne kości: miednice, kości obręczy górnej, kości długie. Mały fragment to szklana półka z naszyjnikami, grzebieniem, biżuterią. Bolesne uświadomienie, że kilkaset czaszek to tak naprawdę kilkuset niegdyś ludzi, którzy zginęli w tym kościele. Przyglądam się cięciu na jednej czaszce biegnącemu od oczodołu gdzieś ku kości potylicznej. Jaką siłę ma człowiek uderzający maczetą?

Robert wyprowadza mnie z kościoła i zabiera na jego tyły gdzie widzę dwa betonowe wyłożone płytkami mauzolea delikatnie wystające ponad powierzchnię ziemi. Wchodzimy stromymi schodami do środka.

Tu już nie potrafię policzyć  wszystkich czaszek i kości. Grobowiec to ciasny korytarz długi na prawie trzydzieści metrów z półkami po obydwu jego stronach. Każda półka wysoka na jeden metr i tyle samo co najmniej głęboka szczelnie, od dołu po sspód półki kolejnej wypełniona jest kośćmi. Półek w pionie jest cztery, a w całym grobowcu trzydzieści sześć. Grobowce są dwa, oba przytłaczają ciasnotą korytarzy i wrażeniem, że wysokie na cztery metry sterty kości zaraz runą mi na głowę. Chcę stąd wyjść.

* * *

Wychodzimy i Robert opowiada dalej. Zaczyna od tego, że w tym kościele zginęło kilkanaście tysięcy ludzi. Nikt nigdy dokładnie tego nie policzył i właściwie nie było nikogo, kto zidentyfikowałby ciała. Tylko kilka półek w podziemiach to trumny osób, z których rodzin ktoś się zachował i rozpoznał ofiary. Inni ginęli całymi rodzinami i są teraz częścią wielkiego magazynu kości.

I wraca do tematu kościoła. Opowiada znów jak ludzie uciekali do świątyń z nadzieją na schronienie za plecami księdza. A ci tymczasem zawiedli. Nie wpuszczali za drzwi kościoła, jeśli wpuszczali, nie dawali żadnej nadziei na ochronę i przeżycie. I przeraża mnie stwierdzeniem: sami donosili do Hutu, że w ich kościele są pasożyty, które trzeba zabić. Sami chwytali za pistolety i rozstrzeliwali ludzi.

Nie mogę uwierzyć, a Robert opowiada dalej jak na całe lata przed ludobójstwem księża grzmieli zza ołtarzy mówiąc, że Tutsi to nie ludzie. Że to węże, karaluchy i jak karaluchy próbują wedrzeć się do Rwandy by ją opanować. I jak karaluchów trzeba się ich pozbyć. Jak dzielili ludzi w szkołach niedzielnych na Tutsi i na Hutu, jak tłumaczyli czym jest duma Hutu i czym jest grzech Tutsi. Pokazuje przed kościołem grób siostry zakonnej, która zginęła na całe lata przed ludobójstwem zamordowana, bo nie chciała zgodzić się z ideologią tutejszego kościoła.

Mówi, a ja nadal nie wierzę, jaką rolę polityczną odgrywał kościół. Jak księża i biskupi tworzyli podwaliny ekstremistycznych ugrupowań Hutu. Jak wielka była zażyłość pomiędzy kościołem, a tutejszym dyktatorem Habyarimana. Ideologia kościoła wykluwała się na salonach tutejszego reżimu.

Tłumaczy czym była wizyta Jana Pawła II na rok przed ludobójstwem w kraju, w którym księża, biskupi i arcybiskup nawoływali do zbrodni. „Papież nic nie zrobił by to powstrzymać”, mówił Innocent. Wystraszeni ludzie z nadzieją na zmianę czekali tej wizyty. Ludzie ginęli z rąk Hutu nakłanianych przez liderów, w tym i księży, do morderstw. Wizyta papieża była ich ostatnią nadzieją, która nie została ziszczona. Papież – jak mówi Innocent i jak potwierdza Robert – nie zrobił nic. Jakby problemu nie było lub nie widział.

A potem rok później ludzie uciekali do kościołów gdzie wpadali prosto w paszczę lwa. Proboszczowie parafii szli po Hutu i w ich asyście dokonywali ostatecznego rozwiązania. Do kościołów przez wywietrzniki najpierw wrzucano granaty, a tych, którzy nie zginęli dożynano maczetami i rozstrzeliwano; nie raz z broni trzymanej przez księdza.

Powstrzymuję Roberta i walę prosto z mostu pytanie, nie zważając no to czy go obrażę czy nie insynuując kłamstwo. Pytam czy ma jakieś dowody na to co mówi, bo to się wydaje tak nieprawdopodobne, że uważam, że zmyśla i ubarwia.

Odpowiada, że tak. Że dowodem są księża skazani i osadzeni w więzieniach za te zbrodnie. Mówi, że mogę zapytać kogo chcę, mówi, że wiele się o tym pisze. Że Rwanda szuka po całym świecie tych księży, którym udało się zbiec. I dziwi się, że świat zachodni nic o tym nie wie. Ja też się dziwie. Że telewizja huczy o księżach pedofilach w USA, o księdzu Rydzyku co zebrał i nie oddał, a nic nie słychać o księżach – totalitarnych mordercach. Informacja ta mnie przytłacza. Ksiądz, który gwałci dzieci szokuje. Co można powiedzieć o księdzu, który rozstrzeliwuje ludzi, gwałci chroniące się u niego dzieci i dostarcza je do Hutu na kolejne gwałty i na śmierć? Księdzu, który jest elementem całej państwowej struktury kościoła, która uczestniczyła w przygotowaniu i wykonaniu ludobójstwa.

* * *

Tydzień później nie mogę powstrzymać emocji wracając do domu z właśnie co wypożyczoną książką dokumentującą ludobójstwo. Siadam na tarasie i pierwsze co robię, to wertuję spis treści z nadzieją, że znajdę – lub lepiej nie – potwierdzenie słów Roberta.

Niestety okazuje się to prawdą. Rozdział odnośnie roli księży w ludobójstwie liczy 70 stron. Ponadto kolejne rozdziały opisujące kolejne przypadki ludobójstwa noszą nazwy parafi: Parafia w NyamataParafia w GahangaSeminarium w Ndera… I tak przez kolejne ponad trzysta stron. Jedna trzecia książki to opis roli Kościoła w ludobójstwie.

* * *

Na podstawie książki Rwanda. Death, Despair and Defiance.

Thadée Rusingizadenkwe

Były kapłan polowy, nauczyciel w Wyższym Seminarium w Gishamvu. Po ludobójstwie osadzony w więzieniu w Butare.

Uczestniczył w masakrze w kościele w Kibeho, gdzie żołnierze i cywile przy użyciu pistoletów, granatów i maczet zabili chroniących się tam ludzi. Osobiście rozstrzeliwał uchodźców Tutsi, wydawał rozkazy traktowania ich  gazem łzawiącym.

Kobieta o imieniu Vestine opowiada, jak gdy uciekała z kościoła, ojciec Thadée zerwał jej trzymiesięczną córeczkę z jej pleców i przekazał w ręce mężczyzny. Ten podrzucił ją w powietrze, wysoko ponad samochodem i pozwolił spaść po drugiej jego stronie. Dziewczynka zmarła.

Opowiada jak inni ocaleni widzieli ojca Thadée rozstrzeliwującego jej męża. Mąż Vestine nie zginął od razu, został dobity przez dwóch innych mężczyzn, jego sąsiadów, a kolejny sąsiad pociął ciało na kawałki mówiąc, że robi to dla pewności, że ten Tutsi już nigdy nie wróci wśród żywych.

Poza zabójstwami oskarżony o wywożenie Tutsi z Rurembe, o prowadzenie treningów militarnych dla bojówki Hutu interhamwe łącznie z nauką strzelania. Wizytował podległe mu parafie upewniając się, że ocaleni nie mają szans na ucieczkę z nich.

Wprawiając w zakłopotanie biskupów i innych księży, którzy gościli papieskiego wysłannika, kardynała Rogera Etchegaraya, odwiedzającego Rwandę pod koniec czerwca (u schyłku ludobójstwa), ojciec Thadée Rusingizadenkwe przywitał go z krzyżem na piersi i z pistoletem w ręku.

Anaclet Sebahinde

Kapłan wojskowy w Butare i dwóch innych miastach. Widziany z pistoletem w ręku, granatami i mieczem. Posądzany o przewodzenie militarnej wyprawie w góry w regionie Huye w celu poszukiwań uchodźców chroniących się w lesie. Ci których znaleziono, zostali zabici. Trenował młodych chłopców jak posługiwać się granatami.

Przyczynił się do osadzenia w więzieniu polowym sześciu księży, których oskarżył o popieranie RPF [Rwandese Patriotic Front, partia uchodźców Tutsi]. Trzech z księży zostało zamordowanych w więzieniu pod koniec maja 1994, trzech pozostałych  przeniesiono na posterunek policji gdzie zostali zabici 13 maja. W miejscowości Mubuga zachęcał do zamordowania dwóch innych księży nie wspierających ludobójstwa.

Athanese Nyandwi

Proboszcz parafii Kaduha

Na dzień przed atakiem na uchodźców chroniących się w kościele, opuszcza parafię i przenosi się do pobliskiej szkoły będącej w tym czasie lokalną bazą interahamwe – bojówki Hutu. Dzień później w rzezi w kościele ginie 16000 ludzi.

W czasie gdy uchodźcy chronili się w murach kościoła sprzedawał im ryż jaki został mu dostarczony jako dar przez Caritas. Przez cały czas podnosił cenę, co doprowadziło do skrajnej sytuacji.

W czasie ludobójstwa wielokrotnie widziano go z mieczem w ręku; pokazywał się też w towarzystwie liderów interahamwe.

Oskarżony o gwałty na dziewczynkach Tutsi oraz o dostarczanie dziewczynek do siedziby interahamwe, gdzie także były gwałcone. African Rights dysponuje nazwiskami jego ofiar.

Przed ludobójstwem zaangażowany politycznie, wspierał partie CDR i FRODEBU (obie zrzeszające Hutu i dążące do eksterminacji Tutsi).

* * *


To tylko kilka przykładów. Cały rozdział noszący tytuł „No safety in the God’s Hause. The Attack on The Church” („Nie jest bezpiecznie w domu Boga: atak na Kościół”) wymienia dwudziestu czterech kapłanów zaangażowanych w ludobójstwo, w tym trzech z kościołów protestanckich. Ale jak napisałem niemal cała pozostała książką przepełniona jest opisami wydarzeń w kolejnych parafiach w całym kraju. Opisy morderstw w rąk księży, wydawania ludzi mordercom, gwałtów na dzieciach i kobietach, wyganiania i nie wpuszczania do kościołów. Jedną z pierwszych blokad dróg, które zasłynęły potem jako miejsca, gdzie ginęło najwięcej uciekających ludzi Tutsi, założył proboszcz jednej z parafii polecając pilnującym drogi, by nie dopuścili nikogo do jego kościoła.

Książka potwierdza usłyszaną od Roberta historię o udziale Kościoła w przygotowaniu ludobójstwa. Sięga dalekiej przeszłości, początku XX wieku, gdy zrodziła się teoria ras. Kolonizatorzy stwierdzili, że de facto kasty Tutsi i Hutu to tak naprawdę oddzielne rasy o różnym pochodzeniu i z tego powodu należy je odseparować. Głoszeniem tej opinii zajęli się katoliccy i protestanccy misjonarze. Utworzyli oddzielne szkoły dla Tutsi i oddzielne dla Hutu, gdzie nauczali jaka ma być rola poszczególnych ras. Podzieli msze na msze dla Hutu i dla Tutsi.

Przez cały czas narastało związanie Kościoła z władzami kraju i zaangażowanie w politykę w każdym aspekcie, także i w politykę rasową. Gdy w latach 50-60 nastąpiło odwrócenie ról Hutu i Tutsi i to ci pierwsi zaczęli dominować, z ambon coraz częściej było słychać o konieczności wygonienia, a jeśli nie było to możliwe, zabicia wrogiej nacji.

* * *


Książka zawiera też bardzo mądre zdanie wypowiedziane przez jednego ze zwierzchników Kościoła Katolickiego już po ludobójstwie: „Należy pamiętać, że pod sutannami oni wszyscy wciąż byli Tutsi i Hutu”. Jest to nijakie usprawiedliwienie, a może nawet i umycie rąk przez władze kościelne, ale tak niestety faktycznie było. Byli to ludzie, którzy wykorzystując autorytet Kościoła załatwiali swoje potworne ambicje. Nie mogę uwierzyć, że Watykan o wszystkim by wiedział, podejrzewam, że tutejsze struktury były bardzo oderwane od Stolicy Apostolskiej. To jest jednak tylko moja wiara, a wspominając historię ze Stanów Zjednoczonych z głębokim ukrywaniem afery pedofilskiej, zmuszaniem ofiar do milczenia, grożeniem ekskomuniką, zastanawiam się czy jednak nie jest to standardowa praktyka.

* * *


W artykule skupiłem się jedynie na zbrodniach Kościoła Katolickiego popełnianych w związku z ludobójstwem. Muszę jednak dodać, że spora część wspomnianego przeze mnie rozdziału to świadectwa duchownych, którzy  przeciwstawili się zabijaniu, dawali schronienie zrozpaczonym i wystraszonym Tutsi. Zachowywali się jak przystało na duchownych, nieraz narażając swoje życie w imię bliźniego swego. I życie te niemal zawsze tracili. Kto nie był z Hutu, musiał zginąć. Księża dobrze o tym wiedzieli i wiedzieli co ich niedługo po wpuszczeniu Tutsi do kościołów czeka. Ginęli razem z nimi lub byli ścigani przez innych duchownych za zdradę i zabijani. Pod sutannami byli nie tylko Hutu, ale i Tutsi.

Proboszcz kościoła w Nyamata otworzył drzwi ludziom, wpuścił do środka, ale zrezygnowany powiedział, że to i tak nie ma sensu, bo wszyscy oni zginą. Po czym długie dni nie dawał ukrywającym się nic do jedzenia.

To piękna historia syna marnotrawnego, bo świadkowie, którzy przeżyli opowiadają jak po kilku dniach wrócił do nich zdruzgotany i szczerze przeprosił za swoją postawę. Natychmiast nakazał wydać wszystkim pożywienie.

Książka nie mówi jakie były dalsze losy księdza.

* * *


Na koniec i ja musze przeprosić. Pamiętajcie, że nie wiem wszystkiego.

Gdybym był rzetelnym dziennikarzem, powinienem po równo rozpatrzyć wszelkie za i przeciw, gdy tymczasem skupiłem się jedynie na grzechu kościoła. Stało się tak jednak za sprawą słów Innocenta o nienawiści wobec Papieża i za sprawą mojego zdziwienia nieobecnością Katolików w tym kraju. Kwestię winy lub nie-winy Jana Pawła II pozostawiam pod rozwagę Was wszystkich we własnym zakresie. Czy brak interwencji przed ludobójstwem jest grzechem? Czy podczas pielgrzymki do Rwandy Papież faktycznie nie zrobił nic? Pamiętajcie, że opowiadam tylko relację Rwandyjczyków; być może nie wiem wszystkiego. Być może Papież grzmiał tutaj w obronie równości, lecz nic mi na ten temat niestety nie wiadomo. Faktem jest jednak, że w rok po wizycie ludobójstwo miało jednak miejsce, a dowody świadczą o długoletnim zaangażowaniu władz kościelnych w jego inspirowanie czy przygotowanie.

Mogę jednak wyjaśnić chyba nieobecność Katolików w dzisiejszych dniach. Nikt tu jednak nie jest na Kościół śmiertelnie obrażony, ludzie zdają się rozumieć, jeśli w ogóle jest to do zrozumienia, jak dalekie jest chrześcijańskie nauczanie od tego co tu się działo.

Po ludobójstwie zostało bardzo wiele sierot, którymi zaopiekowały się Kościoły protestanckie. Od wczesnych lat dzieciństwa wyrastały już jako adwentyści, ewangeliści, członkowie kościoła odnowienia i nigdy tak naprawdę nie byli świadomie Katolikami. Nie było tu więc celowej konwersji z jednej wiary na drugą, obrażenia się czy swoistej zemsty. Jest jedynie pamięć o grzechu tego innego kościoła.

https://konradjestwrwandzie.wordpress.com/2008/10/10/ksieza-w-czasach-ludobojstwa/

KOMENTARZE

  • Autor
    Brak mi słów...
  • @roux 09:20:36
    || Brak mi słów...||

    Pierwszą moja reakcją po zapoznaniu się z tym reportażem, też było milczenie. Nie mogłem sobie poradzić, wyobrazić ....... dlaczego religia "miłości" nie zapobiegła .... a zdarzało się, że była katalizatorem i wykonawcą -katem ... Oczywiście nie wolno uogólniać.
  • @via vitae 09:31:37
    Skrajna sytuacja, ale wskazująca, że doktryna katolicka nie blokuje takich postaw.

    Niestety - nie dotyczy to tylko katolicyzmu. Kościół Unicki ma takie same "zasługi" w odniesieniu do rzezi na Wołyniu.
    Chiny - to jeszcze bardziej krwawe rozwiązania. Żydzi - choćby rzeź chrześcijan jerozolimskich (chyba w 613 roku). Pogromy w Indiach. ITD.

    Jedyną ideą, która przez całe swoje istnienie nie ma tego typu "grzechów" jest idea Cywilizacji Polskiej na której podstawie kształtowana była Rzeczpospolita.
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:00:11
    || Skrajna sytuacja, ale wskazująca, że doktryna katolicka nie blokuje takich postaw.

    Niestety - nie dotyczy to tylko katolicyzmu. Kościół Unicki ma takie same "zasługi" w odniesieniu do rzezi na Wołyniu.||

    Zgadzam się z tą opinią.

    " Doktryna katolicka" pomija w tym względzie albo luzuje zależnie od okoliczności, nauczanie Jezusa, który oświadczył:


    "17 „To wam nakazuję, żebyście się wzajemnie miłowali. 18 Jeżeli świat was nienawidzi, wy wiecie, że mnie znienawidził wcześniej niż was. 19 Gdybyście byli częścią świata, świat kochałby to, co jest jego własnością. A ponieważ nie jesteście częścią świata, ale ja was ze świata wybrałem, dlatego świat was nienawidzi." (Jn 15:17 NW)
  • @via vitae 11:20:15
    ''Kiedy do bram Europy pukają uchodźcy, współczujący ludzie z przerażeniem słuchają doniesień o okrucieństwach wojny...''
    //

    Co ty robisz w tej sytuacji?

    Co mowisz?

    Czy zgadzasz sie, aby uchodzcow przyjac do kraju w ktorym mieszkasz, dac im schronienie? Czy mowisz daje pieniadze, zywnosc, ubranie..., podziele sie tym co mam z nimi...?

    Jesli pomozesz im, to czy bezinteresownie?

    Czy moze ta pomoc jest warunkowa: Dam im, ale chce aby oni w zamian stali sie SJ?
  • @Bara-bar 11:30:18
    Bardzo dobre pytania.

    Czy mogłabyś najpierw sama napisać, jaki masz stosunek do uchodźców, a potem przepytywać innych?
    Byłoby bardziej elegancko.:))

    Odpowiedzią jest Złota Reguła

    Mateusza 7:12

    Pozdrawiam
  • @via vitae 12:12:38
    ''Czy mogłabyś najpierw sama napisać, jaki masz stosunek do uchodźców, a potem przepytywać innych?''
    //'

    To znaczy, ze przegapiles, bo ja niejednokrotnie o tym napisalam, a ostatnio na blogu (jak sie nie myle) koguta - trybeusa.

    Nie wstydz sie Slowa Boga, lecz cytuj je.

    Powolales sie na wers:

    ''(12) Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy.'' (Mat.7:12)

    Zgadza sie, tak wlasnie mamy czynic.

    A teraz mam do ciebie pytanie bardziej konkretne.

    Do mnie przychodzili twoi bracia i siostry...

    Na samym poczatku powiedzialam im, ze wierze w Jezusa Chrystusa, do Niego naleze, tylko Jego slucham, jestem w Jego ekklesii...

    Odpowiedz mi na pytanie:

    Dlaczego do mnie przychodzili i chcieli mnie nawrocic?
    Na coz chcieli mnie ''nawrocic''?

    Czy ty tez chcesz mnie ''nawrocic'', czyli odwrocic od tego komu wierze???
  • @Bara-bar 12:28:11
    Nie miałem okazji poznać twego zdania w kwestii pomocy uchodźcom - brak czasu. Dlatego w dwóch zdania mogłabyś przypomnieć swoją wersję.

    Jeśli chodzi o cytowanie Biblii, trudno mi było TO ZROBIĆ na smartfonie.


    Zacytuję z Łk : 6:31 NW

    "I jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, czyńcie im tak samo".


    Zrezygnuj proszę z ciągłego imputowania złych intencji i bezpodstawnych zarzutów, które przemycasz w swoich pytaniach z tezą.
  • @via vitae 12:53:00
    Nie impotuje nic.

    Zauwazam w twojej odpowiedzi cos co napawa mnie optymizmem.

    To, ze nie bronisz zlego zachowania innych.
  • @via vitae 12:53:00
    Nie odpowiedziales na moje pytanie.

    Powtorze wiec:

    Dlaczego do mnie przychodzili i chcieli mnie nawrocic?
    Na coz chcieli mnie ''nawrocic''?

    Czy ty tez chcesz mnie ''nawrocic'', czyli odwrocic od tego komu wierze???
  • @via vitae 12:53:00
    Z wierzenia komu, na wierzenie komu chcieli mnie ''nawrocic''?
  • @Bara-bar 16:26:14
    Tak przyszli do Ciebie i powiedzieli, że chcą Cię nawrócić ?? Basiu proszę cię,nie opowiadaj bajek.
  • @via vitae 17:17:39
    To wedlug ciebie PO CO do mnie przychodzili???
  • @Bara-bar 17:23:53
    Na pewno do niczego Cię nie zmuszali.

    Proszę, oto odpowiedź:

    http://www.jw.org/pl/%C5%9Bwiadkowie-jehowy/faq/g%C5%82oszenie-od-domu-do-domu/
  • @via vitae 17:55:45
    Nie odpowiedziales na pytanie.

    Ale to nie szkodzi.

    Odpowiedz na inne:

    Czy wedle ciebie ja wierzaca Chrystusowi powinnam dodatkowo nauk straznicy sluchac i im wierzyc???

    Tak, czy nie?
  • @partyzant 09:37:29
    //watykan to prawa ręka NWO Międzynarodowego Żyda//

    To zyd jest jedna z rak watykanu nie inaczej.
    Watykan przywedrowal z sumeru.
  • @eonmark 19:30:49
    Witaj
    Dawno Cię nie było :)
  • @roux 20:05:46
    Czesc,
    brakuje jeszcze Naftalego ; )
  • @
    "Arcybiskup Henryk Hoser od 2008 roku jest biskupem diecezji warszawsko - praskiej. Jest jednym z najważniejszych ludzi polskiego Kościoła. Jako taki ma dostęp do wielu sekretów. Ale też nosi w sobie jedną, szczególną tajemnicę. Tajemnicę co zrobił, a czego nie zrobił on sam i Kościół katolicki w Rwandzie w 1994 roku i wcześniej. W trakcie i przed ludobójstwem nawet miliona osób. Świetny reportażysta Wojciech Tochman poszedł tropem tej tajemnicy. Biskup od trzech lat nie odpowiedział na jego pytania."



    http://natemat.pl/65107,jakich-pytan-boi-sie-abp-henryk-hoser-sciana-milczenia-w-sprawie-duchownych-podczas-ludobojstwa-w-rwandzie
  • @roux 22:31:45
    A gdzie wy byliscie za czasow tragedii w Rwandzie?
    Ciagle glosicie, jak to wy na wszelkie jezyki swiata i w kazdym kraju na ziemi glosicie..., wiec gdziez byli wasi bracia wtedy?

    Czy wy (SJ) prowadzicie jakies hospicja?osrodki pomocy dla bezdomnych? cokolwiek?
  • @Bara-bar 22:57:10
    // Czy wy (SJ) prowadzicie jakies hospicja?osrodki pomocy dla bezdomnych? cokolwiek?//

    Rozumiem, że skoro "zapytowywujesz" oskarżycielskim tonem, to sama masz jakieś osiągnięcia na tym polu? (lub macie, jako niezależni i rozproszeni podający się za Chrystusowych?)
    Możesz je zaprezentować?

    Tylko bądź ostrożna jak o tym opowiesz, bo do prowadzenia takiej placówki oprócz wielu koniecznych rzeczy, potrzeba dobrego współdziałania, czyli ORGANIZACJI.

    Wiem, wiem . . . . to słowo nie przechodzi Ci przez gardło, więc trudno mi sobie wyobrazić, jak ty i np Keren prowadzicie taki ośrodek .

    Może się jednak mylę?
    Zapewne pytając innych masz pod tym względem swobodę mowy, i finansujesz względnie prowadzisz w tej swojej Norwegii ze 3 takie ośrodki i hospicja?
  • @reflexión 08:45:59
    Na rozmowę z arcybiskupem Hoserem Wojciech Tochman poszedł więc świetnie przygotowany.

    Zadał biskupowi następujące pytania:

    1. Czy i dlaczego Kościół w Rwandzie faworyzuje Hutu?
    2. Czy postawa rwandyjskiego Kościoła mogła sprzyjać ludobójstwu
    3. Co w kwietniu 1994 roku stało się na Gikondo, które ksiądz świetnie zna?
    4. Czy mieszkający tam Pallotyni mogli zachować się inaczej?
    5. Czy mogli zachować się inaczej, gdy wrócili z ucieczki?
    6. Czy katoliccy księża brali udział w ludobójstwie w 1994 roku?
    7. Czy w latach dziewięćdziesiątych XX wieku w Rwandzie było jedno, czy dwa ludobójstwa?
    8. Czy Kościół neguje ludobójstwo 1994?
    9. Co księdzu wiadomo o ukrywaniu przez Watykan duchownych ludobójców?
    10. Czy ksiądz arcybiskup pomagał w ich ewakuacji z Rwandy?
    11. Dlaczego ksiądz do Rwandy już nie jeździ?



    http://natemat.pl/65107,jakich-pytan-boi-sie-abp-henryk-hoser-sciana-milczenia-w-sprawie-duchownych-podczas-ludobojstwa-w-rwandzie
  • @reflexión 08:45:59
    Jeszcze raz (albo wiele razy, tyle ile potrzeba abys zrozumial) przeczytaj moje pytanie!

    A po przeczytaniu odpowiedz. Bo jak na razie na ZADNE moje pytania ani ty, ani bracia TWOI (nie Chrystusa, lecz twoi) nie odpowiedzieliscie!!!

    Zaslaniasz sie slowem ORGANIZACJA w ktora ty wierzysz, bo Bogu nie wierzysz...

    Powtarzam pytanie:

    Co ORGANIZACJA do ktorej nalezysz zrobila wtedy w Rwandzie, lub gdziekolwiek na swiecie, aby pomoc bezdomym, glodnym...?

    Wiem, ze nie odpowiesz!

    ***

    Poniewaz nie odpowiesz, ja odpowiem za ciebie!

    Prawda jest taka, ze wy, wasza ORGANIZACJA NIE pomaga NIKOMU w biedzie!!!

    Absolutnie NIKOMU!!!

    To sa czlowieku FAKTY!

    Wasze wszelkie wysilki ida TYLKO i WYLACZNIE na budowanie waszych sal krolestwa i pomaganie sobie samym.

    Ta wasza ORGANIZACJA jest org. EGOISTOW!!!
    Innymi slowy wasze motto jest: od nas, tylko dla nas!

    WYKAZ mi blad!

    UDOWODNIJ mi ze sie myle!!!
  • @Krzysztof J. Wojtas 11:00:11
    "Skrajna sytuacja, ale wskazująca, że doktryna katolicka nie blokuje takich postaw."

    >>> to drugi taki przykład z XXw - szeroki współudział kleru katolickiego w mordach - dokonywanych przez Chorwatów / ustaszy na Serbach w okresie tzw. Niepodległego Państwa Chorwackiego (1941–1945)
  • @ekoludek 12:10:39
    Takim pierwszym niezablokowanym to był chyba apostoł Piotr, który po kilku latach formacji u Jezusa chciał zabić człowieka.
  • @ekoludek 12:10:39
    Czy może pierwszym był Judasz? Po tej samej szkole, za trzydziestaka sprzedał Nauczyciela. Zrobił to żeby się zgadzało z "przepisem na mesjasza"? i wtedy okazałby się konieczny, czy zrobił to ponieważ był człowiekiem, tylko ułomnym człowiekiem i w tym wypadku musimy go potępić jako antywzorzec.
  • @kimur 14:00:59
    A za ile ty Go sprzedales?
  • @Bara-bar 19:29:31
    Rabarbar, zaczynaj takie rozliczenia od siebie. Wszyscy jesteśmy grzeszni, każdy ma coś na sumieniu. A w ogóle to poszukaj raczej tronu dla Ducha i się nie czepiaj. Paradoksalnie w twoim przypadku umiejętność czytania wyraźnie ci zaszkodziła.
  • @Bara-bar 19:29:31
    Nie zwracaj uwagi na hejtera :)
  • @roux 21:19:31
    Rudzielcu, tobie się na prawdę wydaje, że jakiś zakłamany świadek Jehowy, taki standardowy świadek Jehowy, czyli kłamca i manipulator, ma coś do powiedzenia w sprawie zachowania innych:)? Naprawdę ci się smyku wydaje, że ty człowiek bez jakichkolwiek podstaw wiedzy, bezrozumna maszyna do wykonywania poleceń szefów, możesz sobie udawać historyka pisząc bzdury i powołując się na zdanie XVII wiecznych "ekspertów"?... no to ci się wydaje:):):) Takie popisy możesz robić jedynie dla zespołu ICH TROJE, który w podobnym stopniu co ty odkleił się od rzeczywistości, obraził na nauczycieli i odwołał logikę. Tylko w tak ekskluzywnym towarzystwie zero jest wartością dodatnią.
  • @kimur 13:36:47
    ......Takim pierwszym niezablokowanym to był chyba apostoł Piotr, który po kilku latach formacji u Jezusa chciał zabić człowieka.......

    I dlatego KK taka wersją Piotra hołubi, kiedy przychodzi mu popierać zbrodnicze reżimy?
  • @reflexión 22:12:44
    "Zamiast być przeciwko tym zasadom, których orędownikiem jest Rząd Niemiec, jesteśmy otwarcie za takimi zasadami, i stwierdzamy, że Bóg Jehowa przez Jezusa Chrystusa doprowadzi do pełnej realizacji tych zasad ..."

    "Dokładna analiza naszych książek i literatury ujawni, że najwyższe idee utrzymywane i proklamowane przez obecny rząd narodowy, są zawarte, potwierdzone i mocno zaznaczone w naszych publikacjach i dowodzą, że Jehowa Bóg wejrzy na te zaszczytne cele aby w odpowiednim czasie zostały osiągnięte przez wszystkie osoby, które kochają prawość i które są posłuszne Najwyższemu. Dlatego nasza literatura i działalność zamiast zagrażać regułom obecnego rządu jest najmocniejszym stronnikiem tych najwyższych idei.."

    "Nacjonaliści sami zadeklarowali się przeciw takiej niesprawiedliwości i ogłosili, że "Nasz związek z Bogiem jest wzniosły i święty". Odkąd nasza organizacja całkowicie popiera te słuszne zasady i jest zaangażowana wyłącznie w działalności oświecania ludzi odnośnie Słowa Bożego i Jehowy Boga ..." Świadkowie Jehowy Deklaracja Faktów Berlin 25 czerwca1933
  • @reflexión 22:12:44
    Ten twój bóg był hitlerowcem, czy jak rozumieć to skomlenie?
  • @Bara-bar 12:03:57
    http://m.wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/302012004#h=258:2-260:61

    http://m.wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/102010446?q=haiti&p=par
  • @kimur 22:24:26
    To nie mój, lecz twój bóg na mocy konkordatu jest odpowiedzialny za ofiary wojny, holokaustu i dziesiątek tysięcy deklaracji wygłaszanych przez episkopat niemiecki i austriacki z ambon i na jublach religijno-państwowych.

    Były to realne deklaracje poparcia dla trwających mordów. Czy mam je hurtowo przytaczać, daku?
  • @reflexión 22:47:35
    Poproszę o teksty "dziesiątek tysięcy deklaracji wygłoszonych przez episkopat niemiecki i austriacki". Mamy czas, poczytamy.:):):)
  • @reflexión 22:47:35
    Nie zrozumieliśmy się?:):):) TAK! masz je tu hurtowo przytoczyć, masz hurtowo przytoczyć dziesiątki tysięcy deklaracji poparcia dla trwających mordów, wygłoszonych przez episkopaty Niemiec i Austrii. Czy teraz zrozumiałeś?
  • @kimur 22:53:56, maleńki fragment
    Rok 1938. W hitlerowskich obozach koncentracyjnych już piąty rok przebywają przeciwnicy reżimu, w tym neutralni świadkowie Jehowy........

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Obozy_niemieckie_1933%E2%80%931945_(lista)
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Fioletowe_tr%C3%B3jk%C4%85ty
    https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awiadkowie_Jehowy_w_Niemczech#Prze.C5.9Bladowania_.C5.9Awiadk.C3.B3w_Jehowy_w_okresie_III_Rzeszy
    http://jw-forum.de/index.php?/topic/844-fioletowe-trojkaty/

    Zaledwie kilka miesięcy wcześniej Niemcy zaanektowały Au­strię i jej episkopat stanął po stronie Hitlera nawet szybciej niż w roku 1933 episkopat niemiecki: „My, biskupi Austrii, postano­wiliśmy po sumiennych naradach, w obliczu wielkiej chwili dzie­jowej, jaką przeżywa naród austriacki, i w przeświadczeniu, iż w naszych czasach zostaje zaspokojona tysiącletnia tęsknota na­szego narodu do zjednoczenia się z Niemcami w jednym wiel­kim państwie, skierować do wszystkich wiernych przedstawiony niżej apel. Możemy to uczynić z tym większą ufnością, że peł­nomocnik Fuhrera odpowiedzialny za przeprowadzenie w Austrii plebiscytu Gauleiter Biirckel zaznajomił nas z uczciwymi inten­cjami polityki Fiihrera, której dewizą są słowa: «Oddajcie Bogu to, co boskie, a cesarzowi to, co cesarskie». Wiedeń 21 marca 1938 roku. Za wiedeńską prowincję kościelną: Th. kard. Innitzer, za salzburską prowincję kościelną: S. Waitz, książę-arcybiskup". (Waitz był właśnie tym, który wcześniej określił Kongres Eucha­rystyczny w Wiedniu jako „jeden z najważniejszych kroków przy­gotowawczych" do — „od lat pilnie i solidnie przygotowywanej" — pierwszej wojny światowej!)
    Po „przedmowie" tych dwóch książąt Kościoła nastąpiło „uroczyste oświadczenie": „Powodowani naszym najgłębszym przekonaniem, my, niżej podpisani biskupi austriackiej prowincji kościelnej oświadczamy dobrowolnie, w związku z mającymi wiel­kie historyczne znaczenie wydarzeniami w państwie niemiecko-austriackim, co następuje: Z radością konstatujemy, iż ruch na-rodowosocjalistyczny dokonał i dokonuje wiele tak dla podno­szenia jakości życia narodu i rozwoju gospodarki, jak również w polityce społecznej, co służy Rzeszy Niemieckiej i narodowi nie­mieckiemu, a szczególnie najuboższym jego warstwom. Ponadto żywimy przekonanie, że dzięki działaniom ruchu narodowosocja-listycznego zostało zażegnane niebezpieczeństwo rozprzestrzenie­nia się niszczącego wszystko ateistycznego bolszewizmu. Biskupi obserwują to działanie dla przyszłości, życząc mu pełnego powo­dzenia i błogosławieństwa bożego, i do takiej właśnie postawy wzywają wiernych. W dniu plebiscytu my, biskupi traktujemy to jako oczywisty patriotyczny obowiązek, byśmy poczuli się Niem­cami i optowali za Rzeszą Niemiecką i od wszystkich wierzących chrześcijan oczekujemy, że okażą się świadomi tego, co są winni swojemu narodowi. Wiedeń, 18 marca 1938. Th. kard. Innitzer — Hefter, abp — S. Waitz, ks-abp — Pawlikowski, abp — Johannes Maria Gfóllner — Michael Memelauer".
    Wiedeński kardynał przesłał ten hołdowniczy dokument 18 marca pełnomocnikowi Fuhrera odpowiedzialnemu za przepro­wadzenie plebiscytu w Austrii, Gauleiterowi Biirckelowi, z nastę­pującą adnotaqą: „Ten dokument przekona Pana, że my, biskupi spełniliśmy swój patriotyczny obowiązek dobrowolnie, bez żad­nego przymusu. Wiem, że to oświadczenie zapewni naszą dobrą współpracę. Z wyrazami najwyższego szacunku i Heil Hitler, Th. kard. Innitzer, abp".
    W „starej Rzeszy" poparli przeprowadzany tu 10 kwietnia 1938 roku plebiscyt kardynałowie: Bertram z Wrocławia, Faul-haber z Monachium i Schulte z Kolonii. Podobnie jak inni nie­mieccy biskupi, również Faulhaber, który zdążył stać się „bojowni­kiem ruchu oporu", zarządził z tej okazji bicie w dzwony i prócz tego nakazał całemu podległemu sobie klerowi udział w plebi­scycie. Pełni zapału arcypasterze sformułowali swoje zalecenia: „W przyszłą niedzielę, 10 kwietnia: Za zjednoczonymi, silnymi Niemcami (biskup Osnabriick); „W niedzielę jednogłośnie tak" (biskup Bambergu); „Niemiecki mężczyzno, niemiecka kobieto, spełnij swój obowiązek wdzięczności dla Fuhrera!" (biskup Mi­śni); „Każdy głos za wodzem wielkich Niemiec" (biskup Rotten-burga) itd., itd.
    Nie wzruszeni walką z Kościołem, stali oni od 1933 roku jak jeden mąż po stronie Hitlera. Wszyscy chwalili go, podziwiali, glo­ryfikowali (niejeden zapewne tylko na pozór; ale przecież naród widział, słyszał i czytał jedynie takie jawne przejawy poparcia!) za kampanie, które — powtórzmy za wydaniem pisma „Regensbur-ger Bistumsblatt" [organu ratyzbońskiej kurii biskupiej — przyp. tłum.] z 16 kwietnia 1939 roku — „na zawsze wprowadziły Niemcy na arenę dziejów świata. Jeśli rok 1935 był rokiem zapoczątkowu­jącym remilitaryzację, a 1936 — rokiem, w którym zajęta została Nadrenia, to rok 1938 jawi się naszemu myśleniu politycznemu i niemieckiemu patriotyzmowi jako ten, w którym urzeczywist­niono Wielkie Niemcy i dzięki historycznym dokonaniom Fuhrera spełniło się odwieczne marzenie [...]. Nie mniej imponujący jest rozwój wewnętrzny, jaki Niemcy od roku przeżywają: wojskowe wzmocnienie Wehrmachtu, zabezpieczenie granic Rzeszy, reali­zujący cele planu czteroletniego przyrost gospodarczy, znaczny rozwój komunikacji, rozbudowa autostrad, wzrost liczby samo­chodów, istotne zwiększenie tonażu statków i postęp w przemyśle lotniczym, a także wiele innych zjawisk — ileż w tym zawiera się pracy i sukcesów, które trzeba przypisać Adolfowi Hitlerowi!"
    Jednym z sygnatariuszy pronazistowskich listów pasterskich był nawet „bojownik ruchu oporu" von Galen; podpisał on i ten list, w którym — jeszcze pod koniec 1941 roku — niemieccy bi­skupi zapewniali wspólnie, że „niejednokrotnie" i „zdecydowa­nie" poparli politykę Hitlera! Prowadzona przez niego straszliwa wojna, której wszyscy oni, bez wyjątku, sprzyjali i sprzyjać zale­cali, była w ich mniemaniu — wyrażonym w tymże roku m corpore — zgodna ze „świętą wolą Boga". A w sierpniu 1942 roku rów­nież katolicki biskup połowy Wehrmachtu Rarkowski, ogłosił, co następuje: „[...] za wszystkim, co wam, żołnierze, rozkazuje nasz wódz i naczelny dowódca sił zbrojnych, i za tym, czego od was oczekuje ojczyzna, kryje się wola i nakaz samego Boga!"
    Bo i w ostatnich latach owego wojennego piekła stali oni po stronie Hitlera. Jeszcze w 1944 i 1945 roku arcybiskup Bambergu Kolb, którego nazwiskiem ochrzczono z wdzięczności jedną z ulic w tym mieście, mówił: „Jeśli armie złożone z żołnierzy walczą, to na zapleczu frontu musi znaleźć się armia ludzi rozmodlonych". „Chrystus oczekuje, że tak jak On, posłusznie i chętnie przyj­miemy na siebie cierpienie i odważnie poniesiemy krzyż". A bi­skup Wiirzburga nawoływał z zapałem jeszcze 22 stycznia 1945 roku: „Opowiedzcie się jednak za ładem państwowym! W duchu nauk świętego Brunona wolno mi wezwać was, byście właśnie w godzinie próby spełnili swoje obowiązki wobec ojczyzny! Przyj­mijcie na siebie wszystkie klęski, by spodobać się Bogu! Te ofiary przemienia się w szczeble drabiny, która zawiedzie was do Kró­lestwa Niebieskiego. Przez ofiarę zasłużycie na zbawienie". Jesz­cze w 1945 roku polowy biskup pomocniczy Werthmann zachęcał wojska Hitlera do walki: „Naprzód, chrześcijańscy żołnierze, ku zwycięstwu!"
  • Fioletowe trójkąty
    https://youtu.be/EEHNiSfS1Ac

    https://www.youtube.com/watch?v=mei85fLs11I
  • @Bara-bar 12:03:57
    Fakty:
    http://www.jw.org/pl/%C5%9Bwiadkowie-jehowy/dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87/dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87-spo%C5%82eczna/

    http://www.jw.org/pl/%C5%9Bwiadkowie-jehowy/dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87/dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87-spo%C5%82eczna/%C5%9Bwiadkowie-jehowy-australia-pomoc-uchod%C5%BAcy/

    http://www.jw.org/pl/%C5%9Bwiadkowie-jehowy/dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87/dzia%C5%82alno%C5%9B%C4%87-spo%C5%82eczna/%C5%9Bwiadkowie-jehowy-chroni%C4%85-%C5%9Brodowisko/
  • @reflexión 23:59:04
    O fioletowych trójkątach porozmawiamy jeszcze, bo to kolejna brednia, którą wmawiacie światu. A teraz do rzeczy, cytowany tekst zawiera 1, słownie jedną wypowiedź, którą ewentualnie można z dużą życzliwością uznać za poparcie dla "trwających mordów", to tekst biskupa polowego Rakowskiego, tyle, że tekst ten wszyscy kopiują z Derschnera, dlatego proszę o podanie gryfu i sygnatury dokumentu zawierającego pełną wypowiedź tego biskupa. Reszta tekstu poświęcona jest stosunkowi episkopatów do zajęcia Austrii i do późniejszego plebiscytu, nie bardzo rozumiem gdzie tu jest wzywanie do trwających mordów skoro anschluss odbył się z pomocą Austriaków, a w plebiscycie 97% Austriaków było za połączeniem z Rzeszą, o dziwo procentowa więcej niż w Niemców samych Niemczech. Proszę się bardziej skupić bo zostały ci te same "dziesiątki tysięcy deklaracji poparcia dla trwających mordów, wygłaszane przez episkopaty Niemiec i Austrii"" do hurtowej prezentacji. Ja naprawdę mam czas.
  • @reflexión 22:47:35
    Biorąc pod uwagę, iż listy episkopatów III Rzeszy i krajów satelickich z poparciem dla Fuhrera i toczonej przez niego działań wojennych były wielokrotnie publicznie odczytywane z ambon, mnożąc to przez liczbę parafii, następnie ilość odprawianych nabożeństw, et c. wychodzi liczba astronomiczna.
  • @reflexión 00:37:27
    A gdyby tak jeszcze dodać gazety to tych deklaracji będą miliony czyż nie? proszę w takim razie zacytować sto takich pojedynczych deklaracji, ja sprawdzę czy były ogłoszone i ewentualnie pomnożę sobie sam:):):) Większej litości się nie spodziewaj. Taką metodyką jedną deklarację można zamienić na miliard deklaracji. Czy nie o to ci chodzi?
  • @kimur 00:44:16
    I przypominam, że nie chodziło ci o deklaracje poparcia dla rozwoju Niemiec, budowy autostrad, statków i okrętów, rozbudowy przemysłu, a o deklaracje dla trwających mordów. Proszę je przytoczyć zamiast deklaracji poparcia dla plebiscytu.
  • @reflexión 00:37:27
    Będzie ci się podobało jak ja zacznę pisać, że złożyliście miliony deklaracji lojalności i doopowślizgu hitlerowcom, bo tyle egzemplarzy tego dokumentu dostało się "na rynek"? Lubisz taką metodę, prawda? A ja nie lubię.
  • @kimur 01:00:27
    Jeżeli chodzi o wślizgiwanie się komukolwiek, to raczej nie był tam ` miejsca dla SJ, gdyż na mocy Reichskonkordatu dużo wcześniej i skuteczniej umościł się "tam" niemiecki Kościół katolicki.

    Jeszcze podczas prac nad konkordatem, KK przyjął do wiadomości stanowisko Hitlera w kwestii żydowskiej:
    "Na spotkaniu 26 kwietnia z biskupem Wilhelmem Berningiem z Osnabrück, reprezentującym Niemiecką Konferencję Biskupów, Hitler oznajmił:

    Zostałem zaatakowany z powodu moich działań odnośnie kwestii żydowskiej. Kościół katolicki uważał Żydów za szkodliwych przez piętnaście stuleci, umieszczał ich w gettach, itd., ponieważ rozpoznał, czym oni są. W epoce liberalizmu to zagrożenie przestało być uznawane. Wracam do czasu, w którym tradycja piętnastu wieków była wprowadzana w życie. Nie ustanawiam rasy ponad religię, ale uznaję przedstawicieli tej rasy jako szkodliwych dla państwa i dla Kościoła, i być może tym samym wyświadczam chrześcijaństwu ogromną przysługę wypychając ich ze szkół i funkcji publicznych."

    Z kolei, kilka lat(20 sierpnia 1935) po podpisaniu konkordatu, jego owoce podsumowała konferencja biskupów katolickich w Fuldzie. Przypomniała Hitlerowi, że Pius XI

    "wymienił z panem na znak zaufania uścisk dłoni za pośrednictwem konkordatu – pierwszy zagraniczny monarcha, który to zrobił... Papież Pius bardzo pana chwalił... Miliony za granicą, zarówno katolików, jak i niekatolików, przezwyciężyły początkową nieufność dzięki temu wyrazowi papieskiego zaufania i obdarzyły zaufaniem pański reżim"

    Z kolei w kazaniu wygłoszonym w Monachium w 1937 kardynał Faulhaber zadeklarował:

    "W czasie, gdy przywódcy największych krajów świata odnosili się wobec nowych Niemiec z rezerwą i dużą podejrzliwością, Kościół katolicki, największa moralna siła na ziemi, za pośrednictwem konkordatu wyraził swoją wiarę w nowy niemiecki rząd. Był to czyn o niezmiernym znaczeniu dla reputacji nowego rządu za granicą."

    Np
    Artykuł 16 określał, że biskupi muszą składać przysięgę lojalności i szacunku wobec rządu, a także zapewnić, by ich duchowieństwo postępowało tak samo.


    https://pl.wikipedia.org/wiki/Reichskonkordat
  • @reflexión 02:23:19
    Deklaracja faktów Świadków Jehowy -25 czerwca 1933, Reichskonkordat -20 lipca 1933, wynika z tego, że i czas jest u ciebie rzeczą względną. Ale nie o tym tu mówimy, nie mówimy też o konkordacie, o nim może innym razem gdy dorośniesz i dowiesz się czym jest prezentyzm w historii. Teraz mówimy o dziesiątkach tysięcy deklaracji poparcia dla trwających mordów, złożonych podobno przez episkopaty Niemiec i Austrii, które to deklaracje miały zostać "hurtowo"przytoczone tu na forum . Skup się na toku naszej dyskusji i nie pisz o poparciu dla plebiscytów, zajmowaniu Nadrenii, konkordacie, po prostu skopiuj i wklej deklaracje poparcia dla trwających mordów, czy to nie jest jasne? Czy to zdanie popiera mordy które nadchodzą? "Zamiast być przeciwko tym zasadom, których orędownikiem jest Rząd Niemiec, jesteśmy otwarcie za takimi zasadami, i stwierdzamy, że Bóg Jehowa przez Jezusa Chrystusa doprowadzi do pełnej realizacji tych zasad i da ludziom pokój i wielkie pragnienie uczciwego serca." co tu deklarują Świadkowie Jehowy? To ty teraz wykorzystaj okazję i wklej deklaracje poparcia dla mordów w toku. Jak rozumiem masowe były te deklaracje, więc żaden problem je umieścić na forum. Zastanów się czy wasza deklaracja lojalności nie była próbą dogadania się z Hitlerem i ocalenia majątku oraz wpływów, tyle, że Watykanowi udało się taką umowę zawrzeć, a z wami się nikt nie liczył. Hitler wymanewrował przy pomocy sowietów wszystkich, nikt tu nie jest bez winy, ale akurat najmniejszą ponoszą kościoły i organizacje religijne, próbujące nawet za cenę nienormalnych ustępstw, ocalić najwięcej w tym złym czasie.
  • @kimur 22:24:26
    Z uwagi na skrajną manipulację "faktami", intencjami, a także relatywizmem, dobrze zrobi Panu odpoczynek na tym blogu.

    Bez urazy, via vitae
  • @reflexión 02:23:19
    reflexión, ty też daj sobie na wstrzymanie. Statystyki nie są twoja mocną stroną. Masz urlop na blogu.
  • @kimur 09:35:46
    /najmniejszą ponoszą kościoły/

    Moja babka, matka..., byly wywiezione na sybir, bo majac dziadka wyksztalconego byly 'wrogiem narodu'!


    Na zsylce NIE BYLO ANI JEDNEGO KSIEDZA!!! Byli inni, byl moj wujek..., ale nie bylo zadnego ksiedza!!!


    Po powrocie do Polski moja matka i jej rodzina w zgliszczach mieszkala, i pielila nienaruszona wojna POSIADLOSC KSIEDZA!!!

    http://57KerenOr.neon24.pl/post/125921,boza-spolecznosc-na-panu-jezusie-stoi-a-nie-na-piotrze#comment_1223274
  • @kimur 09:35:46
    ///... ale akurat najmniejszą ponoszą kościoły i organizacje religijne, próbujące nawet za cenę nienormalnych ustępstw, ocalić najwięcej w tym złym czasie.///

    Tak, niektórzy starają się wytknąć ŚJ wspomnianą przez ciebie deklarację.
    Jednak mało ważne jest, co "deklarowali" Świadkowie Jehowy w 1933 roku, w świetle wielu milionów zamordowanych osób przez faszystowskich katolików, błogosławionych biskupimi rękami i przez innych oficjeli kościoła.
    Ot, takie katolickie "nienormalne ustępstwa".
  • @Ben Nechar 01:15:39
    ||Tak, niektórzy starają się wytknąć ŚJ wspomnianą przez ciebie deklarację.
    Jednak mało ważne jest, co "deklarowali" Świadkowie Jehowy w 1933 roku, w świetle wielu milionów zamordowanych osób przez faszystowskich katolików, błogosławionych biskupimi rękami i przez innych oficjeli kościoła. ||

    To ma sens.

    Pozdrawiam:))
  • (nie)gościnność na miarę czasów
    http://m.newsweek.pl/biskup-libera-o-uchodzcach-sa-jak-krzyzacy,artykuly,370965,1.html

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

  • posty: 205 komentarze: 4617